Mechanika bardziej prywatnie – czyli historia jednego Junaka …

…  jak wykorzystałem projektowanie, skanowanie 3D i drukowanie 3D.

Na początku lat 80-tych kiedy zaczynałem przygodę z Junakiem na drogach królowały WSK, Jawa, CZ i MZ. Ci, którzy mieli zacięcie mechaniczne rozglądali się za starszymi motorami jak M-72 lub innymi byłego ZSRR, czy niemieckimi BMW. Wśród starych motocykli najbardziej popularny był jednak rodzimy Junak.

Junak M10

Ówcześnie były to średnio dwudziestoletnie pojazdy, które fabrycznie już nie były doskonałe, a co dopiero po domowych naprawach. Nawet było takie powodzenie „Masz za dużo wolnego czasu kup sobie Junaka”. Jako, że odkąd pamiętam czułem potrzebę „tworzenia mechaniki” Junak idealnie nadawał się do tego celu.

W tej chwili przeróbka Junaka jako pojazdu zabytkowego jest dla wielu nie do pomyślenia. Wielu entuzjastów wydaje duże pieniądze żeby mieć oryginał. Prawie 40 lat temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Jeszcze w latach 90-tych ten motocykl na wielu zlotach traktowany był jako „chwast”.

Junaki w tym okresie niejednokrotnie kupowane były do przeróbki, a popularną przeróbką było robienie choppera polegające na wydłużeniu widelca i wysunięciu koła do przodu, pogrubieniu tylnego koła i podniesieniu kierownicy. Drugą przeróbką była zmiana prądnicy. Zakładano alternatory i prądnice z różnych pojazdów przy czym napęd prowadzono pasem klinowym czasami z wału napędowego wzdłuż całego silnika. Wynikało to z tego, że oryginalne prądnice były bardzo zawodne i nawet specjalistyczne warsztaty nie mogły sobie z nimi poradzić. Tak było też w moim przypadku kiedy po odebraniu prądnicy z naprawy już pierwszego dnia wracałem w nocy tylko przy świetle księżyca. Na szczęście mogłem jechać dzięki temu, że Junak miał zapłon z iskrownika niezależnie od akumulatora. Niestety z iskrownikami też były problemy z racji swojego umiejscowienia były podatne na zalewanie wodą.

Dostępność nowych części była ograniczona i jedną z możliwości było kupno u „prywaciarza” gdzie jakość potrafiła być skandaliczna. Przykładowo nadwymiarowy tłok po szlifie cylindra przycierał się już po paru minutach pracy silnika. O ile można było sobie z tym poradzić przez obróbkę termiczną tłoka, o tyle prawdziwym problemem były pierścienie tłokowe. Pierścienie zgarniające potrafiły się zjechać już po 500 km, a uszczelniające wytrzymywały niewiele dłużej. Dlatego częstym rozwiązaniem było przeszlifowanie cylindra i zastosowanie przerobionych (niestety cięższych) tłoków od Fiata 125p czy Poloneza, co w efekcie odbijało się na trwałości wału korbowego, a silnik nie wkręcał się tak chętnie na obroty.

Jak widać były to motory kapryśne w oryginale. Potrafiły za to wynagrodzić swojemu kierowcy i zarazem mechanikowi przyjemnością jazdy na trasie.

Jest jeszcze coś, o czym być może nikt nie wspomniał. Dźwięk pracy Junaka będący źródłem zachwytu wielu motocyklistów i nawet powodem jego kupna bardzo denerwował psy, szczególnie te wolno biegające, których wtedy było dużo więcej. Dlatego przejeżdżając przez wsie trzeba było mieć się na baczności.

Podsumowując moją junakową ambicją było zrobienie motoru niezawodnego, wygodnego i praktycznego, nadającego się na dłuższe trasy. Przy okazji też przybliżenie jego stylistyki do ówczesnych lat 80-tych bo uważałem, że niewiele mu brakuje. Nie kręciły mnie żadne choppery ani inne szpanerskie rozwiązania. Jednak jako uczeń liceum, później student mechaniki nie miałem dostępu do zaplecza warsztatowego i odpowiedniej technologii. Mając do dyspozycji proste narzędzia powodzenie prac zależało zatem od mojej pomysłowości i cierpliwości.

W pierwszej kolejności oprócz zmian tłoka, cylindra i głowicy, mój Junak otrzymał nowe lampy i kierunkowskazy, konsolę z przełącznikami i kontrolkami. Dodatkowo przerobione błotniki, siedzenie oraz przednie i tylne teleskopy. Założyłem prądnicę od Fiata 126p i wymieniłem instalację. Założyłem dodatkowo zapłon bateryjny (na wypadek zalania iskrownika) przełączany na konsoli. Wyglądało to tak, a ten kombinezon to oryginalny strój rajdowy z lat 60.

Junak M10Junak M10

W dalszej kolejności wróciły górne szklanki na tylne teleskopy (tym razem chromowane) i pojawiła się własnoręcznie robiona z blachy nieduża osłona na. Jako, że był to motocykl turystyczny dostał bagażniki boczne i dodatkową parę lusterek skierowanych na bagaże. Było to praktyczne rozwiązanie, bo w drodze bagaże lubiły się poluzować.

Junak M10Junak M10

Junak na tle ruin kościoła w Trzęsaczu

Ruiny kościoła w Trzęsaczu prawie 30 lat temu

Nadeszły lata 90-te i kolejne modyfikacje Junaka. Zamiast własnoręcznie robionej osłony z blachy kupiona osłona laminowana. Do tego kuferek tylny. Dorobiłem też dla pasażera regulowanie i resorowane oparcie. Do łask wróciły oryginalne osłony teleskopów, a prądnica dostała elektroniczny regulator napięcia. Powróciła dolna część oryginalnej lampy. Zamiast górnej części lampy wewnątrz osłony była konsola. Doszedł też czujnik ciśnienia oleju z kontrolką i wskaźnik temperatury oleju.

Junak M10Junak M10

Niestety potem nastąpiła przerwa na wiele, wiele lat ….

Jakiś czas temu – powrót do Junaka.

Po 20 latach postoju w garażu Junak powrócił do łask. Teraz mogłem się nim cieszyć razem z kolejnym pokoleniem. Nastąpił czas na odkurzenie maszyny.

Junak M10

Zacząłem wtedy zastanawiać się mocno, czy nie wrócić do oryginału. Właściwie byłem już o tym przekonany, kiedy moja maszyna stojąca przed garażem wzbudziła zainteresowanie przypadkowego przechodnia. Jak się później okazało miał on duże doświadczenie w dziedzinie zabytkowych pojazdów. Ściągał nawet z Sahary rzadki samochód pancerny. Robert stał się później moją motocyklową bratnią duszą. To właśnie on przekonał mnie, że powinienem pozostać przy tym co zrobiłem ponad 20 lat temu, bo to też ma swoją wartość.

Dzięki Robertowi mój Junak pozostał w formie zmodyfikowanej

Natchniony tą myślą postanowiłem kontynuować wieloletnie dzieło tym razem bogatszy o wiedzę inżynierską i doświadczenie.

Zacząłem więc od początku.

Po rytualnej przejażdżce Junak wrócił na warsztat gdzie następnie zamienił się w stertę części.

Ponieważ od samego początku układ jezdny ściągał na pierwszy ogień poszła rama. Po sprawdzeniu i wyprostowaniu tylnego wahacza, przyrządem opartym o laser sprawdziłem ramę. Okazało się, że przekoszenie główki ramy dwukrotnie przekracza dopuszczalną fabrycznie wartość. Zaczęły się prace nad wyprostowaniem ramy.

Do zbudowania stanowiska do prostowania potrzebna była wiedza jak rama się będzie odkształcać w czasie prostowania, jak ją zamocować, czy dodatkowo usztywnić w pewnych miejscach, jakiej siły użyć. Z pomocą przyszła mi symulacja odkształceń i obciążeń (nie jest to wierny model ramy, a tylko w zakresie potrzebnym do symulacji)

Symulacja odkształecń ramy junaka M10

Symulacja odkształceń ramy Junaka M10

Po wyprostowaniu główki ramy przyszła kolej na sprawdzenie spoin, czy nie zostały uszkodzone. Z pomocą przyszło mi laboratorium materiałowe, gdzie sprawdzono spoiny metodą magnetyczno-proszkową.

Junak M10 sprawdzenie spoinJunak M10 sprawdzenie spoin

Po oględzinach spoin okazało się, że nawet niektóre fabryczne spoiny w tak odpowiedzialnym za bezpieczeństwo miejscu nie miały pełnego przetopu. W efekcie tego trzeba było kilka spoin poprawić potem ponownie pomierzyć, czy za mocno nie pociągnęło.

Naprawa spoin Junak M10 rama

Teraz przyszedł czas na zmianę prądnicy. Ta od “malucha”  była za duża i utrudniała chłodzenie silnika, a krótki pasek klinowy szybko się zużywał. Następcą okazał się alternator z Tico po modyfikacjach. Napęd pozostał na wzór oryginalnego kołami zębatymi.

Junak M10 przeróbka prądnicyJunak M10 przeróbka prądnicy

Wykonana wcześniej w prymitywnych warunkach konsola zasługiwała na odświeżenie. Do celów projektowych została zeskanowana owiewka i dolna część oryginalnej osłony lampy.

Skan 3D owiewka

Jedną z koncepcji było wykorzystanie gotowych zegarów  i dopasowanie ich. Cały czas miałem na uwadze, aby połączyć dół osłony lampy z czymś nowym na górze. To mogłoby wyglądać w tym stylu.

Ostatecznie zdecydowałem się na wykonanie bardziej samodzielnie całego panelu ze wskaźnikami i całej konsoli wykorzystując przy tym możliwości druku 3D. Wstępnie ma to wyglądać tak. Na dole pozostaje oryginalna obudowa lampy, w górnej części nowa konsola ze wskaźnikami łącząca się z owiewką.

Na tym etapie zakończyłem prace nad Junakiem. Jak tylko czas pozwoli wrócę do prac nad nim. Mam nadzieję, że stanie się to w miarę szybko.

Post navigation